Apetyt to nie głód

Apetyt to nie głód …

Apetyt to nie głód …
4.33 (86.67%) 3 votes

Chociaż często mylimy apetyt z uczuciem głodu …  to jednak nie jest to samo …

Na temat fizjologicznej roli odczucia głodu i sytości napisano już wiele mądrych prac i publikacji naukowych. Współczesna medycyna pozwala na okrywanie, izolowanie i opisanie wielu nowych związków, które mają istotny wpływ na naszą homeostazę energetyczną. Ale od początku.

Głód i sytość to dwa najważniejsze odczucia regulujące przyjmowanie pokarmu, a tym samym warunkują one naszą egzystencję. Główne miejsce, które kontroluje mechanizm pobierania pokarmu mieści się w podwzgórzu. Ośrodek głodu umieszczony jest w bocznej części podwzgórza, wyzwala on mechanizm poszukiwania, znajdowania, zdobywania i przyjmowania pokarmu. Natomiast ośrodek sytości znajduje się w jądrze podwzgórza i hamuje on odczucie głodu. Niby proste i takie logiczne …

Czym jest głód?

Głód jest rodzajem informacji przesyłanej do mózgu, iż kończą się zapasy cukru we krwi i trzeba je uzupełnić. Generalnie za uczucie głodu odpowiedzialne są skurcze żołądka, niskie stężenie cukru (glukozy) we krwi, dużo wolnych kwasów tłuszczowych we krwi, małe zapasy tkanki tłuszczowej, niska temperatura otoczenia i ciepłota ciała. Sytość natomiast – jako odczucie przeciwstawne do głodu – jest sygnałem, który informuje o pełnym żołądku po spożyciu pokarmu. Zarówno do ośrodka głodu jak i sytości docierają sygnały motoryczne, metaboliczne, hormonalne i termiczne, przy czym te sygnały pobudzają jeden ośrodek a na drugi wpływają hamująco.

Na to, czy jesteśmy głodni wpływa nie tylko poziom glukozy czy wolnych kwasów tłuszczowych we krwi. Ale przede wszystkim szereg hormonów i neurotransmiterów, które łączą nasz „mózg trzewny” czyli jelito z głównodowodzącym ośrodkowym układem nerwowym. Naszą homeostazą energetyczną rządzą skomplikowane układy oreksygeniczno-anoreksygeniczne. Już sama nazwa sprawia, że wzbudzają szacunek i uznanie, a co dopiero, gdy „wgryziemy się” w imponujące mechanizmy ich działania w naszym ustroju. W najprostszym ujęciu chodzi o to, że niektóre związki, do których zaliczamy m.in.: neuropeptyd Y, białko Agouti, oreksyny A i B, grelinę – wyzwalają w nas zachowania oreksygeniczne, czyli mobilizują do spożywania pokarmów. A działające przeciwstawnie do nich związki o charakterze anoreksygenicznym, jak np.: leptyna, insulina, wazopresyna, cholecystokinina, kortykoliberyna, wpływają na zmniejszenie łaknienia. I nie wdając się w szczegóły zaburzeń syntezy, sekrecji czy działania receptorowego tych substancji, nasze odczucie potrzeby jedzenia i bycia najedzonym są utrzymywane pod stałą i ścisłą kontrolą. Czyli w zasadzie wszystko powinno być oczywiste i proste: jestem głodny – jem. Nie jestem głodny – nie jem.

Jednak tak nie jest, bo jest jeszcze apetyt ….

No właśnie, jest jeszcze apetyt …

Apetyt to rodzaj instynktu. Jego mechanizm opiera się na naszym indywidualnym stosunku do smakowitości danego pożywienia. A przyjemność lub nieprzyjemność podczas jedzenia, aczkolwiek przeżywana w świadomości i jakże istotna dla tego procesu, pozostaje całkowicie niezależna od naszej woli. I tutaj się wszystko zaczyna się komplikować … Zaczyna, bo z procesem jedzenia i radości jaką z niego czerpiemy, nierozerwalnie związany jest układ „nagrody – kary” oraz psychologicznych procesów „chcenia” i „lubienia” .

Emocjonalne reakcje na bodźce, które pochodzą z żywności, mogą mieć charakter wrodzony lub wyuczony. I tak wrodzony charakter ma czucie smaku słodkiego – jako przyjemnego i preferowanego, a smaku gorzkiego jako nieprzyjemnego. Takie postępowanie jest mocno zakorzenione w naszej biologii i ewolucji. Ponieważ cukry – jako nośniki smaku słodkiego – były, są i będą dla naszego organizmu  źródłem najłatwiej przyswajalnej energii. Natomiast nietolerowany smak gorzki kojarzy się z substancjami szkodliwymi, zagrażającymi życiu bądź zdrowiu. Jak np. alkaloidy solanina, nikotyna, morfina czy aminowe produkty rozpadu białek określane mianem „jadów trupich”. Skąd upodobanie do smaku słodkiego? Bo zaspokaja on priorytetowe potrzeby energetyczne organizmu. A niechęć do smaku gorzkiego zabezpiecza nas przed spożyciem substancji toksycznych. Na tym jednak nie koniec. Bo na pożądanie lub niechęć danego smaku wpływa jeszcze jego intensywność. I tak – im więcej słodkości w naszej diecie, tym bardziej ją gloryfikujemy i coraz chętniej i częściej ją wybieramy. Wynika to z naszej biochemii i z rolą jaką odgrywa w naszym “układzie nagrody” dopamina. dopamina jest ważnym neuroprzekaźnikiem w ośrodkowym układzie nerwowym, gdy pobudza receptory D2 pozwala nam odczuć spełnienie i szczęścia. Problem w tym, że z czasem cały ten proces przybiera na sile, a my potrzebujemy kolejnych dawek do jego zaspokojenia.

Kolejny skomplikowany mechanizm, który steruje naszym apetytem to „chcenie” i „lubienie” . Przy czym nie są to te same mechanizmy, ale obydwa współistnieją ze sobą, bo razem są niezbędne do zaistnienia odczucia “nagrody”.

„Lubienie” to stan bardziej natury estetycznej. Natomiast „chcenie” jest już potrzebą. A w dodatku potrzebą, która ma podłoże fizjologiczne i dążymy do jej zaspokojenia. Chociaż na obydwa mechanizmy możemy mieć wpływ, to jednak najczęściej poddajemy się im bez woli. Wyjątkowe sytuacje to te, w których spożycie lubianego i chcianego pokarmu bezpośrednio kojarzy nam się z czymś nieprzyjemnym, np. zaburzenia jelitowe po zjedzeniu nietolerowanych pokarmów, bądź silne reakcje alergiczne na ulubiony produkt (czekolada, orzechy). W takich sytuacjach nie ulegamy „chceniu”, bo chociaż dany produkt jest przez nas „lubiany”, to zjedzenie go nie aktywuje sygnału nagrody, a tym samym staje się on dla „niechcianym”.

Na nasze zachowania żywieniowe składają się pojęcia preferencji i awersji pokarmowych.

Preferencje pokarmowe to nasza postawa wobec produktów i potraw, które zjadamy częściej i z większą satysfakcją. Nie przesądzają one, czy dane produkty lub potrawy zawsze będą przez nas wybierane, ale gdy będziemy mieli możliwość wyboru, czynią to wielce prawdopodobnym.

Awersja pokarmowa, to negatywna reakcja psychologiczna na wygląd, zapach lub smak żywności, i zwykle wyklucza ją z naszej diety. Nasze preferencje i awersje pokarmowe są determinowane z jednej strony przez indywidualną zdolność percepcji bodźców, głównie smakowych i zapachowych. Z drugiej strony uwarunkowane są przez wcześniejsze doświadczenia konsumenckie.

„Apetyt rośnie w miarę jedzenia” ….

O tym ile zjemy będzie decydować również zjawisko tzw. sytości sensorycznie specyficznej.

Definicja sytości sensorycznej mówi, że w miarę jak spożywamy dany produkt obniża się przyjemność z jego spożywania, a jednocześnie wzrasta zainteresowanie pokarmem o innych właściwościach sensorycznych. Może to dotyczyć nie tylko smaku, ale także konsystencji, koloru czy zapachu pokarmów. Powstanie sytości sensorycznie specyficznej nie ma podłoża mechanicznego, czyli nie koreluje z rozciągnięciem ścian żołądka. Nie ma też związku z czynnikami metabolicznymi czy termicznymi. Podłożem tego procesu jest stopniowe osłabianie reakcji neuronów w mózgu decydujących o sensorycznych doznaniach podczas spożywania danego produktu/potrawy. Czyli trochę takie „zmęczenie materiału”. Nie mamy już ochoty na to co aktualnie spożywamy, ale jednocześnie nadal jesteśmy zainteresowani potrawami o innych walorach czy to smakowych czy zapachowych. Czyli już nie zjemy pozostałej porcji ziemniaków z talerza, ale kawałek tortu czekoladowego zjemy z przyjemnością. a to dlatego, bo wrażliwość neuronów odpowiedzialnych za odczucie odmiennych jakościowo sygnałów sensorycznych pozostaje niezmieniona, dlatego jedzenie o nowych właściwościach sensorycznych jest postrzegane jako bardziej atrakcyjne.

Sytość sensorycznie specyficzna powoduje, że kontynuujemy posiłek, w momencie gdy poczujemy się najedzeni. O jakże bliskie nam postępowanie, wystarczy wspomnieć chociażby Wieczerzę Wigilijną …. Wszystko takie smaczne, takie różne ! Gdy tylko ujrzymy/powąchamy nową potrawę chętnie po nią sięgamy, pomimo że wstępnie stan sytości został już osiągnięty.

Ten rodzaj odczuwania sytości skłania sięgnięcia po pokarm o odmiennej smakowitości, któremu zwykle towarzyszy odmienna wartość odżywcza. To również proces wykształcony w nas na drodze ewolucji. Potrzeba sięgania po różnorodne w smaku i wyglądzie produkty zabezpieczała naszych przodków przed niedoborami i zapewniała prawidłowe zbilansowanie diety. Nie inaczej jest dzisiaj. Nasza dieta, dzięki sytości sensorycznie specyficznej, staje się bardziej atrakcyjna i pełniej zaspokaja potrzeby żywieniowe. Dzięki potrzebie sięgania po nowe smaki udaje nam się uniknąć nadmiaru jednych składników odżywczych, przy niedostatku innych. Wiadomo bowiem, że niezbędne składniki odżywcze są w poszczególnych produktach żywnościowych obecne w bardzo różnych ilościach. Sęk w tym, że nasi przodkowie musieli swój obiad upolować, a po przekąskę wędrowali kilometrami. I mieli konkretne przesłanki do tego, by w pełni zaspokoić własną sytość sensorycznie specyficzną. Batonów, lodów i chipsów przecież wtedy nie było.

I to jest też właśnie rodzaj pułapki. My wszystko mamy na wyciągnięcie ręki, jeśli nie we własnej lodówce, to w osiedlowym markecie.

I jeśli dla zaspokojenia sytości sensorycznie specyficznej będziemy z apetytem sięgali po warzywa, owoce czy żywność nieprzetworzoną, to mechanizm ten nie odbije się na naszych dodatkowych kilogramach.

Jeśli jednak w naszym jadłospisie królują fast-foody, słodzone napoje, czy tłuste i słodkie przekąski (np. pączki, wafle itp.), to bardzo szybko może się okazać , że nasz apetyt przyczynił się do rozwoju nadwagi, otyłości oraz wszelkich schorzeń im towarzyszących.

Aby móc zachować kontrolę nad ową specyficzną sytością warto za każdym razem, gdy mamy ochotę sięgnąć po „nową smakowitość”, zadać sobie pytanie: Czy naprawdę jestem głodny? Czy tylko chcę coś przekąsić? A jeśli tak to z jakiego powodu?

Udzielmy szczerych odpowiedzi, przeanalizujmy własne wybory i ….. odłóżmy cukierka z powrotem do szafki

 

0 odpowiedzi

Zostaw swój komentarz

Przyłącz się do dyskusji.
Napisz komentarz.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *