kortyzol

Kortyzol – przyjaciel czy wróg ‘naszego tłuszczyku’

Kortyzol – przyjaciel czy wróg ‘naszego tłuszczyku’
2 (40%) 2 votes

Kortyzol – to w końcu wróg czy przyjaciel naszego tłuszczyku ?

Pomaga pozbyć się niechcianej oponki z brzucha, czy wręcz wpływa na jej rozrost? 

Kortyzol – jest hormonem steroidowym (należącym go klasy glikokortykosteroidów) wydzielanym do krwi przez korę nadnerczy w określonym rytmie dobowym. Najwyższe stężenie tego hormonu odnotowuje się w surowicy krwi w godzina porannych, około 8.00, a najniższe wieczorem – po godzinie 20.00. Różnica poranno-wieczorna wynosi w przybliżeniu 100 nmol/l. Rytm dobowy wydzielania kortyzolu ustala się do trzeciego roku życia, uzależniony jest on od pory snu i ciemności. Dlatego wszelkie zaburzenia rytmu dobowego wiążą się z zachwianiem poziomu kortyzolu w surowicy krwi, głównie w kierunku niemożności obniżenia jego stężenia w godzinach wieczornych.

Za co dokładnie odpowiada kortyzol w naszym organizmie?

W warunkach fizjologicznych kortyzol oddziałuje w naszym organizmie na wielu etapach.

Jest związkiem o charakterze katabolicznym – co oznacza w praktyce, że nasila rozpad :

1) białek (najbardziej narażone są na to działanie mięśnie szkieletowe);

2) kości (nasilenie ryzyka osteoporozy);

3) tkanki łącznej (z jednoczesnym zaburzeniem syntezy kolagenu);

4) zwiększa wydzielanie azotu (wpływ na ujemny bilans azotowy) a azot wydalany jest przez nerki, czyli w konsekwencji dodatkowo obciąża nerki.

Hormon ten bardzo mocno stymuluje (pobudza) proces glukoneogenezy – czyli powstawania glukozy ze związków niecukrowych, np. niektórych aminokwasów czy pirogronianu. Nasila jednocześnie glikogenezę (budowanie glikogenu) w wątrobie. Wpływ na obydwa procesy – glukoneogenezę i glikogenezę – jest bardzo korzystny , ponieważ pozwala zmagazynować odpowiednią ilość glikogenu (energetycznego materiału zapasowego), który następnie będzie zużywany w przerwie między posiłkami przez działanie glukagonu i adrenaliny. Kortyzol przyczynia się do wzrostu poziomu cukru we krwi również przez działanie przeciwinsulinowe w tkankach, tkanki stają się oporne na insulinę i w związku z czym glukoza nie może „wniknąć” do komórek.

Aktywuje lipolizę – rozpad trójglicerydów do wolnych kwasów tłuszczowych i glicerolu, które dalej mogą być wykorzystywane jako materiał energetyczny. Kortyzol wpływa jeszcze na bardzo wiele procesów w naszym organizmie, m.in.: zwiększ liczbę krwinek czerwonych, hamuje reakcje zapalne i alergiczne, hamuje odpowiedź immunologiczną, podnosi ciśnienie tętnicze krwi (poprzez wzrost uwrażliwienia na noradrenalinę), hamuje formowanie kości.

Na bardzo wielu płaszczyznach działa w naszym ustroju kortyzol, ale na żadnej z nich z pewnością nie odchudza.

Kortyzol powszechnie nazywany jest hormonem stresu

– i rzeczywiście tak jest. Wzrost jego wydzielanie obserwuje w sytuacjach zwiększonej mobilizacji organizmu, na zasadzie „albo walcz, albo uciekaj”. Wszystkie wyżej opisane procesy – i jeszcze wiele innych, o których już nie wspominam w tekście – niezbędne są do tego, aby maksymalnie przygotować organizm do trudnej sytuacji, w której znalazł. Wszystkie działania kortyzolu mają nam zapewnić siłę i energię albo do walki, albo do ucieczki. I dlatego właśnie wzmożony katabolizm mięśni – żeby pozyskać aminokwasy, które dalej podczas glukoneogenezy będą służyły jako substraty w syntezie glukozy. To po to nasilone odkładanie glikogenu – żeby zmagazynować energetyczny materiał zapasowy. A lipoliza – w tym konkretnym przypadku –  nie służy odchudzaniu, czyli spalaniu tkanki tłuszczowej i pozyskaniu wolnych kwasów tłuszczowych jako substratu energetycznego. ALE niestety my i tak nie wykorzystamy tego materiału energetycznego … i ten niewykorzystany substrat energetyczny jest dalej odkładany w postaci tkanki tłuszczowej …. Nie wykorzystamy naszego tłuszczyku, bo gdy czynnik stresu minie, z przyjemnością sięgamy po “coś słodkiego”.

Dlaczego jeszcze kortyzol nie wpływa korzystnie na proces odchudzania ?

Przez wzrost apetytu. Bo aktywacja lipolizy i jednoczesna aktywacja przez kortyzol NPY w podwzgórzu (neurotransmiter wytwarzany w podwzgórzu, powodujący wzrost łaknienia, ogranicza termogenezę i wydatek energetyczny, wpływa na podwyższenie stężenia insuliny i kortykosteroidów) przyczynia się do pobudzenia apetytu właśnie (!). A to przecież zbyt duży apetyt jest jedną z głównych przyczyn konsultacji u dietetyka.

To wszystko są procesy , które w naszym ciele dzieją się fizjologicznie . Chwilowy zwiększony poziom wolnego kortyzolu w surowicy krwi przyczynia się do opisywanej powyżej kaskady reakcji. Natomiast po zaprzestania działania czynnika stresu wszystko wraca do stanu wyjściowego.

Znacznie gorzej się dzieje gdy stężenie wolnego kortyzolu (wolnego = aktywnego biologicznie, czyli niezwiązanego z białkiem transportującym transkortyną) utrzymuje się przez dłuższy czas.

Taki przedłużający się stan jest patofizjologią, która w bardzo niekorzystny sposób wpływa na metabolizm. Nasilanie procesów glukoneogenezy z jednoczesnym spadkiem wrażliwości komórek na insulinę skutkuje hiperglikemią, wzrost katabolizmu powoduje rozpad mięśni szkieletowych z jednoczesnym spadkiem bilansu azotowego w ustroju, dochodzi do nadmiernej retencji (zatrzymywania) sodu i wody przez nerki, a wzmaga się wydalanie jonów potasowych. W jelicie zmniejsza się wchłanianie wapnia, ale za to dla wyrównania gospodarki wapniowo-fosforanowej jony wapniowe są mobilizowane z kości powodując ich zrzeszotnienie i w finalnie doprowadzając do patologicznych złamań i osteoporozy. Upośledzona synteza kolagenu skutkuje pogorszeniem gojenia się ran , problemami skórnymi i rozstępami, ale to samo co ze skórą dzieje się także w ścianach naczyń.

Natomiast w kwestii lipolizy i „spalania” tkanki tłuszczowej, to nie ma możliwości by została ona ‘spalana’, a jedynie przemieszczona do innych partii ciała. Dzieje się tak ponieważ rozpad trójglicerydów do wolnych kwasów tłuszczowych i glicerolu ma zapewnić organizmowi energię do działania. Ale zanim zostaną zużyte produkty lipolizy jako „paliwo” to w tym czasie organizm wykorzystał już łatwiej dostępne źródła energii. W związku z czym następuje ponowna synteza trójglicerydów i odkładanie tkanki tłuszczowej jako magazynu energii, z tym że już w innych partiach ciała. Przy hiperkortykolizmie bardzo charakterystyczne jest zwiększona odkładanie tkanki tłuszczowej w okolicy twarzy, karku, tułowia przy jednocześnie szczupłych kończynach. Sylwetka ciała jest podobna jak podczas przewlekłego stosowania terapii glikokortysteroidami czy w zespole Cushinga.

A co z tym odchudzaniem ?

Lekarze i dietetycy są zgodni: niemożliwe jest schudnięcie gdy nasza gospodarka hormonalna została zachwiana w jakikolwiek sposób. Ponieważ hormony pracują w naszym organizmie jak naczynia połączone. Gdy zmienia się poziom jednego z hormonów automatycznie wpływa to na pozostałe hormony i na nasz cały metabolizm. Ten wpływ jest oczywiście negatywny, bardzo trudno schudnąć w zdrowy sposób kiedy nasze ciało choruje. Żeby redukcja masy ciała była systematyczna i prawidłowa, musimy być prowadzona zgodnie z naszą fizjologią, a nie na przekór niej.

0 odpowiedzi

Zostaw swój komentarz

Przyłącz się do dyskusji.
Napisz komentarz.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *